fot. Daan Kloeg / Shutterstock.com

Aby ratować miejsca pracy, przedsiębiorstwo kolejowe NS chce na kolejne dwa lata wstrzymać podwyżki. Firma zaprezentowała takie stanowisko na początku rozmów ze związkami zawodowymi.

Wstrzymanie podwyżek jest jednym ze środków zaproponowanych przez NS, a mających zapobiec przymusowym zwolnieniom. Holenderskie przedsiębiorstwo komunikacyjne zostało bardzo mocno dotknięte przez epidemię koronawirusa. W pierwszych miesiącach kryzysu, wielu obywateli zostało zmuszonych do pracy zdalnej, zaś z transportu publicznego mogły korzystać tylko osoby pracujące w profesjach kluczowych dla funkcjonowania społeczeństwa. Doprowadziło to do znacznego spadku liczby pasażerów.

Pod koniec czerwca przedstawiciele NS poinformowali, że przedsiębiorstwo spodziewa się, że konsekwencje kryzysu będą odczuwalne przez przynajmniej 5 lat. Przewidziano również redukcję personelu o ok. 13%, co oznacza zlikwidowanie ok. 2,3 tys. miejsc pracy.

Firma zapowiedziała, że będzie starała się uniknąć przymusowych zwolnień i w zamian oczekuje „elastyczności” od swoich pracowników. Z tego powodu rozpoczęto rozmowy ze związkami zawodowymi. Przykładowo, jeśli pracownik, którego stanowisko jest zagrożone, zgodzi się na zmianę zakresu obowiązków lub przeniesienie do innej lokalizacji, uniknie zwolnienia. Możliwe, że osoby te będą wymagały ponownego przeszkolenia.

Teraz NS chce zwrócić się do personelu z prośbą o zaakceptowanie wstrzymania podwyżek na przestrzeni najbliższych dwóch lat – pieniądze są pilnie potrzebne na reorganizację firmy. Przedsiębiorstwo stara się o przedłużenie obowiązującego układu pracowniczego o dwa lata, z zastrzeżeniem, że pensje nie będą w tym czasie rosnąć. Póki co, nie wiadomo, jakie jest stanowisko związków zawodowych w tej sprawie.


06.08.2020 Niedziela.NL

(kk)